środa, 25 maja 2011

Góralskie inspiracje

Jakiś czas temu kupiłam w lumpie białą, lnianą bluzkę z rękawem 3/4, która aż się prosiła, żeby coś na niej wyhaftować. Pomysłów było kilka - róże, bluszcz, huculskie krzyżyki i parę innych. Jednak żaden nie został zrealizowany bo zawsze było coś wazniejszego do zrobienia. Bluzka leżała więc w szafie czekając na lepsze czasy. Aż wreszcie oglądając album Jadwigi Turskiej "Polski haft ludowy" wymyśliłam wzór inspirowany góralskimi parzenicami. Jednak zanim zaprezentuję moje dzieło, słów kilka o książce.
 Jest to dla mnie niewyczerpalne źródło inspiracji i wieczny powód do zachwytu.  Jak pisze we wstępie prof. dr hab. Barbara Bazielich "zostały tu zaprezentowane wszystkie zasadnicze typy i formy wyszyć i haftów dawnych i współczesnych, pochodzących z około 30 większych i mniejszych obszarów. (...). Jadwiga Turska ludowym haftom poświęciła całe niemal życie. Jest autorką paru podręczników i kilkudziesięciu opracowań, w których oprócz praktycznych wskazówek, jak haftować, zaprezentowała oryginalne wzornictwo zaczerpnięte przede wszystkim z tradycyjnej twórczości wsi polskiej. Jako plastyczkę urzekła ją i zafascynowała - oprócz techniki wykonania, jakie stosowały przy haftowaniu zgrubiałymi od pracy fizycznej palcami nie kształcone kobiety wiejskie - także wielość odmian wyszyć i haftów występujących w różnych regionach Polski."
Poniżej przedstawiam kilka ilustracji malowanych przez panią Turską. Są tak precyzyjnie wykonane, że aż trudno uwierzyć, że to nie fotografie!









A to bezpośrednie źródło moich inspiracji, czyli parzenice z góralskich portek





i moja bluzka



2 komentarze:

  1. Maniusiu, prześliczne są te hafty góralskie, strasznie drobna dłubaninka, te krateczki, dziurki, to bardzo pracochłonne rzeczy. A Twoja bluzeczka, bardzo oszczędna w formie, zachwycająca jest, chyba dobrze, że nie ma przeładowania kolorami i wzorami. Zadziwiasz mnie, dziewczyno, swą artystyczną duszą i umiejętnościami. Kilka lat temu zachwyciła mnie ukraińska noc Kupały i wyhaftowałam krzyżykami koszulę z szerokimi, dzwoniastymi rękawami, pokażę kiedyś u siebie na blogu, a miałam ją na sobie ze dwa razy. Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, a ja właśnie skomentowałam Twój rucznyk :)
    Dzięki za dobre słowo, wybrałam taki haft, żeby do wielu rzeczy pasował. A koszulę koniecznie pokaż, ostatnio się zachwycam haftem krzyzkowym. Podziwiałam huculskie koszule na wystawie w krośnieńskim muzeum, krzyzyki były tak równiutko wyszyte, że aż dziw!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń