Nie miała baba kłopotu, kupiła sobie prosię. To powiedzenie idealnie podsumowuje ostatnie trzy tygodnie mojej radosnej twórczości. W charakterze prosięcia wystąpiła patchworkowa narzuta, która chodziła mi po głowie już od dawna. A ponieważ przed świętami znalazłam w bibliotece stosowny poradnik, postanowiłam zmierzyć się z tematem :)
Troszkę ułatwiłam sobie zadanie i zamiast klasycznych kwadratów 10x10 użyłam troszkę większych o boku 15cm.
Kwadraty zszyłam w pasy a z pasów powstał wierzch narzuty. W środku jest otulina a spód to materiał podarowany przez sąsiadkę :) Całość obszyłam paskami wyciętymi z welurowej zasłony i przepikowałam przez 3 warstwy. Roboty dużo ale satysfakcja ogromna :) Z rozpędu uszyłam jeszcze 2 poszewki ozdabiając je pozostałymi kwadracikami. Przy okazji pozbyłam się dużej ilości resztek materiałów i w szafce zrobiło się luźniej (ciekawe, na jak długo :)).
Pozdrawiam podczytywaczki, dobrego tygodnia :)