Z ogromną dumą prezentuję efekt trzymiesięcznego szydełkowania - pled w jesiennych kolorach o wzorze falistym jak pagórki ukochanego Beskidu Niskiego. Dumna jestem z trzech powodów - po pierwsze: opanowałam nowy wzór; po drugie: dotrwałam do końca, co przy rozmiarach mojej kanapy (220x100cm) wcale nie było łatwe, w zamyśle miał też służyć jako narzuta na zmianę; a po trzecie: udało mi się go skończyć dokładnie pierwszego dnia jesieni!
Oczywiście wyrób jest jak najbardziej eko - powstał z recyklingowych włóczek z 3 starych swetrów i reszteczek pałętających się po szafie. Pewnie nie skończyłabym go tak szybko, bo w między czasie zaczęłam inną pracochłonną robótkę ale ostatnie dni były tak zimne, że przykrycie się podczas dziergania prawie gotową robótką było czystą przyjemnością.
Pozdrawiam serdecznie :)
Suplement
Marysiu z Pogórza - Florian oczywiście mości się na pledziku, wygodnicka z niego bestia :) Dobrze, że pozwala sobie umyć łapy po spacerze, bo pled trzeba prać ręcznie a swoje waży.