Na początek poducha. Jest całkiem spora, czyli taka, jakie lubię najbardziej, uszyta ze zdobycznego ( w lumpie) lnu z pięknym, kwiatowym nadrukiem. A wypełnienie też nie byle jakie, bo korczyńskie sianko z pierwszego pokosu :) Pachnie bosko, szczególnie gdy pada.
I na koniec jeszcze jeden "ziołowy" twór, maleńswo wypełnione suszonymi koszyczkami rumianku, ozdobione ręcznym hafcikiem i zdobiące półkę.
Słońca życzę :)