Czasami odrywam się od zielarstwa i dla równowagi popełniam jakąś małą robótkę ręczną. Zachwycił mnie ostatnio haft rococo. Oto druga próba - pierwsze były kolczyki ale niestety zapomniałam je sfotografować zanim trafiły do koleżanki.
Pozdrawiam serdecznie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty
sobota, 23 marca 2019
poniedziałek, 3 października 2011
Bułeckowe inspiracje
Moja fascynacja sztuką Podhala trwa już od jakiegoś czasu. Niektórzy o tym wiedzą więc nic dziwnego, że na urodziny dostałam najnowszą płytę zespołu ZAKOPOWER. A później w empiku wpadł mi w ręce pierwszy numer pisma o książkach PAPERmint, przyciągający wzrok okładką z czarno-białym zdjęciem chmurnego Sebastiana Karpiela-Bułecki. Byłam mile zaskoczona przeczytawszy z nim wywiad, w którym dzieli się z czytelnikami swoimi książkowymi odkryciami. No bo kto dzisiaj jeszcze czyta książki?
I tak powstał pomysł na torebkę z parzenicą wg wzoru z książki Jadwigi Turskiej. Uszyłam ją z filcu, w środku jest podszewka i malutka kieszonka, haft oczywiście ręczny. Niedługo będzie ją można kupić w sklepie artillo. Broszka też jest z filcu. Jako tło zdjęć pozwoliłam sobie wykorzystać zdjęcia Sebastiana zamieszczone w PAPERmincie ;)
I jeszcze na koniec teledysk ZAKOPOWERA do piosenki BOSO
I tak powstał pomysł na torebkę z parzenicą wg wzoru z książki Jadwigi Turskiej. Uszyłam ją z filcu, w środku jest podszewka i malutka kieszonka, haft oczywiście ręczny. Niedługo będzie ją można kupić w sklepie artillo. Broszka też jest z filcu. Jako tło zdjęć pozwoliłam sobie wykorzystać zdjęcia Sebastiana zamieszczone w PAPERmincie ;)
I jeszcze na koniec teledysk ZAKOPOWERA do piosenki BOSO
wtorek, 2 sierpnia 2011
Poducha i poduszki
Leje, pada, dżdży i mży ostanio, trudno w takich warunkach zrobić przyzwoite zdjęcia. Dzisiaj nareszcie się trochę przejaśniło i mogłam uwiecznić ostatnie dokonania.
Na początek poducha. Jest całkiem spora, czyli taka, jakie lubię najbardziej, uszyta ze zdobycznego ( w lumpie) lnu z pięknym, kwiatowym nadrukiem. A wypełnienie też nie byle jakie, bo korczyńskie sianko z pierwszego pokosu :) Pachnie bosko, szczególnie gdy pada.
Druga poduszka a właściwie tylko poszewka, to prezent dla małej Zosi. Kot na płocie ma swój realny odpowiednik o wdzięcznym imieniu Niuńka :)
I na koniec jeszcze jeden "ziołowy" twór, maleńswo wypełnione suszonymi koszyczkami rumianku, ozdobione ręcznym hafcikiem i zdobiące półkę.
Jednym słowem zamieniam pokój w zielarnię :)
Słońca życzę :)
Na początek poducha. Jest całkiem spora, czyli taka, jakie lubię najbardziej, uszyta ze zdobycznego ( w lumpie) lnu z pięknym, kwiatowym nadrukiem. A wypełnienie też nie byle jakie, bo korczyńskie sianko z pierwszego pokosu :) Pachnie bosko, szczególnie gdy pada.
I na koniec jeszcze jeden "ziołowy" twór, maleńswo wypełnione suszonymi koszyczkami rumianku, ozdobione ręcznym hafcikiem i zdobiące półkę.
Słońca życzę :)
sobota, 21 maja 2011
Coś z niczego
Tytułowe "coś" to torba - listonoszka uszyta z "niczego" czyli z materiałów wtórnych. Wierzchnia warstwa to aksmitna spódnica z lumpeksu, podszewka to stara spódnica mojej mamy a kieszonka i wewnętrzna warstwa usztywniająca to welurowa zasłona, też z lumpa. "Sklepowe" są tylko zamki, nici i parciana taśma na pasek, bo magnetyczne zapięcie i akcesoria do paska pochodzą ze starej torebki. Małe koszty, dużo pracy (szczególnie haft na czarnym tle kosztował mnie sporo cierpliwości) ale satysfakcja ogromna :)
Atutem torby jest odpinana kieszonka - kosmetyczka
Torba jest bardzo pakowna i mam nadzieję, że sprawi Katarzynie przyjemność :)
To już trzecia uszyta przeze mnie torebka z serii kwiatowej. Wszystkie były szyte z aksamitnych czarnych spódnic z lumpa i dziwnym trafem wszystkie trafiły do Krakowa. Czyżby w grodzie Kraka zapanowała nowa moda? :)
A oto archiwalne torebki:
niedziela, 10 kwietnia 2011
Karpackie inspiracje
Skończyłam wreszcie szyć poduszki ozdobione haftem krzyżykowym. Motyw nieprzypadkowy, bo poduszki miały być prezentem dla miłośnika Karpat. Problemem było znalezienie wzoru, pomocny okazał się stary folder o Bieszczadach.
A już w najbliższy czwartek będę mogła szukać inspiracji w Muzeum Podkarpackim na Wieczorze Vincenzowskim, otwierającym wystawę Huculszczyzna i twórczość Stanisława Vincenza, która jest jedną z wielu rozmaittych imprez organizowanych w ramach Międzynarodowego Festiwalu Huculskiego "Słowiańska Atlantyda". Więcej na ten temat można przeczytać tutaj
A już w najbliższy czwartek będę mogła szukać inspiracji w Muzeum Podkarpackim na Wieczorze Vincenzowskim, otwierającym wystawę Huculszczyzna i twórczość Stanisława Vincenza, która jest jedną z wielu rozmaittych imprez organizowanych w ramach Międzynarodowego Festiwalu Huculskiego "Słowiańska Atlantyda". Więcej na ten temat można przeczytać tutaj
Subskrybuj:
Posty (Atom)