wtorek, 2 sierpnia 2011

Poducha i poduszki

Leje, pada, dżdży i mży ostanio, trudno w takich warunkach zrobić przyzwoite zdjęcia. Dzisiaj nareszcie się trochę przejaśniło i mogłam uwiecznić ostatnie dokonania.
Na początek poducha. Jest całkiem spora, czyli taka, jakie lubię najbardziej, uszyta ze zdobycznego ( w lumpie) lnu z pięknym, kwiatowym nadrukiem. A wypełnienie też nie byle jakie, bo korczyńskie sianko z pierwszego pokosu :) Pachnie bosko, szczególnie gdy pada.



Druga poduszka a właściwie tylko poszewka, to prezent dla małej Zosi. Kot na płocie ma swój realny odpowiednik o wdzięcznym imieniu Niuńka :)


I na koniec jeszcze jeden "ziołowy" twór, maleńswo wypełnione suszonymi koszyczkami rumianku, ozdobione ręcznym hafcikiem i zdobiące półkę.





Jednym słowem zamieniam pokój w zielarnię :)
Słońca życzę :)

3 komentarze:

  1. Maniusiu, takie poduszki z siankiem pachnącym to majątek, siano rzeczywiście bardziej pachnie, jak jest wilgotniej, saszetka zapachowa z rumiankiem = super pomysł, ja swoją lawendę, zakupioną na allegro, wsypałam do chusteczek, ozdobionych koronką i powiązałam w tobołki, oczywiście z lenistwa, też pachnie w sypialni, a takie trzy koszyczki z pokrywką też mam, na mizerną biżuterię. Uwielbiam szperanie w szmateksach, chociaż ostatnio za bardzo czasu nie ma.
    Pozdrawiam serdecznie, masz wspaniałe pomysły, ten z siankiem przysposobię, chyba włosy potem pachną sianem, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczności zrobiłaś. Bardzo mi się podoba pomysł z tym siankiem, dziś koszę trawnik to trochę pozbieram. Pewnie nie będzie tak pachnieć jak Twoje. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marysiu, Aniu, dziękuję.
    Właściwie to poducha dekoracyjna i raczej na niej nie śpię, więc nie wiem, czy włosy pachną sianem. Pomysł na rumiankową saszetkę wziął się z braku lawendy, na tegoroczne ususzone zbiory trzeba jeszcze poczekać. Planuję jeszcze drugą z miętą albo macierzanką, takie swojskie ziółka jednm słowem :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Mania

    OdpowiedzUsuń