Co można zrobić w jedno leniwe, niedzielne popołudnie? Można wydziergać misia :) Miś jest niewielki, ma zaledwie 20cm "wzrostu", dzięki temu można go zabrać ze sobą na spacer czy do przedszkola. Jeszcze nie ma imienia, wybór pozostawiam jego przyszłej właścicielce.
wtorek, 23 lipca 2013
sobota, 20 lipca 2013
Myślę o zimie...
... chociaż jest środek lata :) Z nadzieją, że tym razem uda mi się nauczyć jeździć na nartach, pomalutku kompletuję sprzęt - ostatnio upolowałam w lumpeksie zacne spodnie narciarskie w idealnym stanie za całe 7zł!
A na poprawę nastroju w ponure zimowe wieczory zamknęłam lato w słoiku nastawiając nalewkę wiśniową.
Przepis znaleziony tutaj - Nalewka wiśniowa wytrawna, bo nie przepadam za słodkimi trunkami.
I to cała moja twórczość w ostatnich dniach a wszystko przez przedłużający się remont. Na szczęście finał już blisko i wreszcie będę mogła nadrobić zaległości :)
Dobrej niedzieli!
niedziela, 14 lipca 2013
Rysy
Nasz PTTK zorganizował wycieczkę na Rysy od słowackiej strony, no więc "jak tu nie jechać, kiedy tak nowy szlak nas urzeka?" Namówiłam Nunę, przeczytałyśmy wszystkie możliwe opisy szlaków i pojechałyśmy.
Wyjeżdżaliśmy z Krosna o 4 nad ranem w ulewnym deszczu, pocieszając się, że zanim dojedziemy, pogoda się zmieni. I rzeczywiście, gdy dojechaliśmy na miejsce przestało padać, nawet na chwilę pokazało się słońce.
| Przed nami daleka droga |
Przy szlaku, tuż obok schroniska przy Popradzkim Stawie na chętnych czekają ładunki. Kto przyniesie minimum 5-10kg do schroniska pod Wagą, zostanie poczęstowany herbatą z rumem :)
| Żabi potok |
Gdy szliśmy Mięguszowiecką Doliną, na chwilę wyjrzało słońce i mogliśmy podziwiać Grań Baszt z Szatanem. Jak to w górach bywa, za chwilę pogoda się zmieniła i Żabia Dolina powitała nas mgłą
Jeszcze tylko żmudne podejście ( w najtrudniejszym momencie zamontowano łańcuchy i klamry) i jesteśmy w najwyżej położonym tatrzańskim schronisku.
Podobno kiedyś był tu napis z wbitą obok siekierą "śmierć wegetarianom". Obsługa tłumaczyła to tak: wegetarianie zjadają trawę kozicom i biedne zwierzaki nie mają co jeść.
Jeszcze godzinna wspinaczka w zupełnej mgle i jesteśmy na Rysach.
Widoczność - żadna, satysfakcja - ogromna :) Troszkę nas posypało śniegiem i zeszliśmy na dół. Mniej więcej od schroniska towarzyszył nam deszcz, do autobusu wróciliśmy więc kompletnie przemoczeni. Oczywiście przywiozłam sobie kilka malowniczych siniaków i stłuczone kolano - podjechała mi noga na łańcuchach i rąbnęłam się o skałę. Na szczęście za mną schodził przewodnik i pomógł mi się wykaraskać :)
Dobrej niedzieli :)
niedziela, 7 lipca 2013
W Rudawce Rymanowskiej
Wakacje obfitują w imprezy plenerowe. Dziś byłyśmy z Basią w Rudawce Rymanowskiej na Festiwalu Kultur Pogranicza - Koń Huculski w Kulturze Karpat Wschodnich. Właściwie to pojechałyśmy tam dość późno, bo naszym celem był koncert zespołu Czeremszyna, więc ominęły nas "końskie" części programu.
| Latająca księżniczka :) |
Dużym powodzeniem cieszyły się stoiska kół gospodyń wiejskich ze swojskim jadłem, było też kilka stoisk z rękodziełem, prezentowali się artyści ludowi. Czekając na koncert udałyśmy się na pobliski przełom Wisłoka.
| Niektórzy dla zdjęcia są w stanie znieść bardzo dużo... |
| ... a mnie się nie chciało ściągać butów, żeby sfotografować wodospad po drugiej stronie :) |
I wreszcie gwiazda wieczoru, bardzo żywiołowy zespół Czeremszyna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)