Rozczarowuje mnie tegoroczna zima. Zamiast sypnąć szczodrze śniegiem i ścisnąć mrozem, prezentuje nam rozmemłane oblicze: ciemne poranki, mżawkę i ogólną burość.
Aby przetrać ten ponury czas zawieszenia, trzeba sobie koniecznie poprawić humor małymi przyjemnościami. U mnie są to biżutki, których dawno nie robiłam.
"Beskidzka" bransoletka, nazwana tak z uwagi na zdjęcie umieszczone pod szklanym kaboszonem, na którym są moje ulubione pola bałuciańskie.
Oraz broszka w stylu retro z kameą. Drobiazgi ale cieszą :) W planach są kolejne "poprawiacze nastroju", więc może jakoś doczekam do wiosny.
Pozdrawiam serdecznie







