Nareszcie zima sobie o nas przypomniała! Posypało szczodrze, poszliśmy więc z Florkiem pobiegać po łąkach nad Wisłokiem. Zanim wyszliśmy, ponad godzinę spędziłam na strzyżeniu psich łap - podczas ostatniego spaceru do lasu co jakiś czas wydłubywałam mu lodowe kulki z pomiędzy poduszek na łapkach, bo biedak kulał.
|
Sucha Góra z wieżą telewizyjną, z lewej strony z lasu wystaje jedna z Prządek |
|
A po przeciwnej stronie widok na Cergową, przecięty linią energetyczną. Te drzewa tuż nad nią to aleja topolowa przy drodze do Łężan, która ma niebawem zostać wycięta. |
|
|
|
Florian :) |
Dobrej niedzieli :)
Śliczny Florek, jakby znowu świeżo przystrzyżony, pewnie trzeba mi Miśkę również podrównać, bo zaczyna być puchata;
OdpowiedzUsuńu nas , w mieście śniegu śladowo, ale mąż mówił, że na Pogórzu sporo posypało; malownicze te jabłuszka w śniegu; zazdroszczę spaceru, ja jeszcze zza szyby świat oglądam, może po niedzieli, jak kaszel zniknie; pozdrawiam Cię, Maniu, serdecznie.
Marysiu, Flo był strzyżony w jesieni, teraz tylko podcięłam mu łapy, brode i grzywkę, bo już mu oczu nie było widać :)
UsuńNa kaszel polecam napar z kwiatu dziewanny, paskudy (pachnie jak mokre siano) ale skuteczny. Zdrowia życzę :)
A u nas sypie cały czas. Kaście też wchodzą kulki w łapki, poza tym psy nie lubią soli na drodze. Za to widoczki u Ciebie są niesamowite. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMasz rację, sól to udręka dla psich łap. Florkowi zaczęły pękać poduszki więc mu smaruję maścią z wit. A i widzę poprawę. Pozdrawiam serdecznie :)
UsuńWielkopolska też pod śniegiem. Nawet poszalałam dzisiaj z odśnieżaniem tarasu, bo mieliśmy po nocnym wietrze "zaspy" do połowy okien :)))
OdpowiedzUsuńA Mały nie chciał poszaleć na śniegu?
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Mały wobec śniegu wykazuje daleko posuniętą nieufność i lekkie zniesmaczenie :))))Poza tym ja mam taką fobię na tle zapalenia płuc u kotów domowych, że wszelkie próby pojawienia się w okolicach otwartych drzwi tarasowych lub okna szybko uniemożliwiam.
UsuńMasz rację, znajomej kot miał anginę i musiała go wozić codziennie na zastrzyki, co oboje bardzo stresowało.
UsuńSerdeczności :)