Jakiś czas temu byłam w Sanoku na warsztatach wikliniarskich organizowanych przez tamtejszy Bazar Sztuki. Pani instruktorka z Uniwersytetu Ludowego w Woli Sękowej pokazywała nam, jak zrobić proste ozdoby świąteczne - kulę, gwiazdę i aniołka. Wbrew pozorom to wcale nie jest takie łatwe! Najważniejsze, aby wiklina była odpowiednio nawilżona, wtedy jest elastyczna.
Warsztaty były przewidziane na dwie godziny a to stanowczo za krótko! Udało mi się skończyć jedynie kulę ( chociaż daleko jej do doskonałość)
Niewykorzystane obręcze stanowiące podstawę kuli posłużyły mi jako "ramki" dla szydełkowych aniołków. Opis aniołków znalazłam w Mollie potrafi - są to 2 kwadraty granny square odpowiednio złożone. Główka z filcu.
I jeszcze nieskończona gwiazda, może by tak ja wypełnić jakimś "udziergiem?
Pozdrawiam serdecznie
środa, 17 grudnia 2014
czwartek, 11 grudnia 2014
Komin bardzo długo dziergany
Nareszcie skończyłam! Komin prezentuje się całkiem fajnie, tylko trzeba się przyzwyczaić do lekkiego podgryzania. Włóczka (YarnArt Magic Fine) to mieszanka pół na pół wełny i akrylu, w dotyku wydaje się być całkiem przyjemna a jednak skóra na szyi (przynajmniej mojej) zaprotestowała przy pierwszym noszeniu. Teraz na szczęście jest już lepiej.
Wzór pochodzi z książki "Dziewiarskie ABC" Claire Crompton i nosi wdzięczną nazwę "tulipany" :)
Pozdrawiam serdecznie
niedziela, 7 grudnia 2014
Pierniczkowe mikołajki
Mikołajki spędziliśmy z Janem bardzo kreatywnie - piekliśmy pierniczki, demolując przy okazji całą kuchnię :)
Pozdrawiam serdecznie
Korzystałam ze sprawdzonego przepisu stąd Ogromną zaletą tych pierniczków jest to, że nadają się do spożycia tuż po upieczeniu - są mięciutkie. Dlatego znikają w ekspresowym tempie, więc rozsądnie jest je upiec z podwójnej porcji składników :)
| Jaśkowi w pieczeniu towarzyszył karp, ostatnio ulubiona zabawka :) |
Miałam nadzieję, że Jaśka zainteresuje mnogość foremek - nic bardziej mylnego. W jego przedszkolu jest szał na angry birds, więc stworzył ciastka w kształcie swoich ulubieńców, tuż po upieczeniu szczodrze polukrował i zjadł. Nawet nie zdążyłam ich uwiecznić! Tak więc poniżej tylko kilka nudnych tradycyjnych kształtów prezentuję :)
Pozdrawiam serdecznie
niedziela, 23 listopada 2014
Winter is coming
Tak, tak i mnie dopadła fascynacja "Grą o tron", w wersji audio. Dziergam i słucham o intrygach, trup ściele się gęsto a ja co i rusz mylę się w ażurach! Dlatego mój komin zapewne zyska przydomek "bardzo długo dziergany" :)
Dla odmiany wydziergałam sobie miły komplecik - czapkę i rękawiczki. Inspiracją była pewna czapka wypatrzona w sklepie sportowym a właściwie zestaw kolorów włóczek użytych do jej wydziergania - buraczki, musztarda i szarość. Czapka była nieprzyzwoicie droga więc zrezygnowałam z zakupu, wyszperałam w pudle z resztkami kłębki o bardzo zbliżonych kolorach i zabrałam się do pracy.
Czapka powstała na szydełku, tzw. półsłupkami narzucanymi, którymi robi się słynne czapki "my boshi". Opis wykonania znalazłam w ostatnim numerze "Mollie potrafi"
Rękawiczki z klapką robiłam na drutach
Jeden z kciuków co prawda nie wyszedł mi idealnie ale nie widać tego, gdy się je założy.
Pozdrawiam serdecznie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)