poniedziałek, 2 maja 2011

Majówka - objazdówka

Chociaż kiepska pogoda w długi majowy weekend to już tradycja, wybrałyśmy się na małą wycieczkę. Wszystkie serwisy pogodowe zapowiadały deszcz ale Rymanów Zdrój powitał nas pięknym słońcem. Poszłyśmy na krótki spacer, zobaczyć nowe inwestycje.




Kolejny przystanek - cerkiew w Króliku Wołoskim. Podobno powstał komitet ratowania cerkwi, idea jak najbardziej słuszna, bo to chyba już ostatni moment.






A to już kapliczka na Przełęczy Szklarskiej a w tle garb Piotrusia.



I widok na Wzgórza Rymanowskie


Jak przystało na fanki prozy Stasiuka, nie mogłyśmy ominąć Jaślisk.


Kto oglądał "Wino truskawkowe", na pewno rozpozna to miejsce :)


Mieszkańcy przygotowują się do beatyfikacji Jana Pawła II.


Kolejny przystanek to Komańcza i pięknie odbudowana cerkiew prawosławna.




Widok na wieś, w tle masyw Chryszczatej.



W Cisnej zatrzymałyśmy się w legendarnej Siekierezadzie na kawę. Na pytanie czy można dostać kawę z ekspresu, dowcipny barman odparł: "Jaki tam ekspres, u nas tylko ciuchcia jeździ!" :)









Prognozy się jednak sprawdziły i z Sinych Wirów wygoniła nas burza.






Jeszcze tylko wizyta na zaporze w Solinie i można wracać do domu.


piątek, 29 kwietnia 2011

Malowane korale

Konkurs wiosenny u Karoliny zmobilizował mnie do kupna nowego zestawu akryli. W starych brakowało już kilku kolorów a te co zostały wyschły albo zrobiły się w nich grudki. Ale tak to jest, jak się kupuje chińską tandetę skusiwszy się baaardzo niską ceną. Tym razem kupiłam farby uznanej firmy i warto było, są wydajne a kolory żywe. Jednak zanim zaprezentuję efekty inspiracji twórczością Alfonsa Muchy, przedstawiam korale inspirowane łąką :)



I jeszcze pierwsze próby decoupage

sobota, 23 kwietnia 2011

wtorek, 19 kwietnia 2011

Ocieplacze na pisanki

Każdego roku mam ten sam problem - jak pomalowac pisanki, żeby były ciekawe, eststyczne i jeszcze żeby się białko nie zafarbowało? W zeszłym roku nie malowałam ich wcale, tylko przewiązałam wstążeczką, ale w tym roku zaszalałam i uszyłam kurki - ocieplacze. Posłużą mi przez kilka lat, dopóki nie wymyślę czegoś innego. A jeśli jednak zacznę eksperymentowć z malowaniem pisanek, litościwie zakryją ewentualne niepowodzenia :)