Wiem, to karygodne wrzucać posty raz na pół roku. Ale tak to już jest, jak się próbuje złapać kilka srok za ogon. Poprawy obiecać nie mogę, przynajmniej nie w najbliższym czasie.
Szydełkowe żołędzie zainspirowane Pinterestem
Pozdrawiam wytrwałych :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 listopada 2018
czwartek, 19 września 2013
Jesiennie i śliwkowo
Pada, mży i siąpi od kilku dni. Z niepokojem obserwujemy z Nuną prognozy pogody na wszystkich możliwych portalach, niestety wszystkie zgodnie zapowiadają deszczowy weekend a więc nici z podziwiania zimowitów na rymanowskich łąkach. Na pociechę można upiec ciasto ze śliwkami :)
A konkretnie z budyniem i śliwkami:
Ciasto kruche:
2 i 3/4 szkl. mąki pszennej
1szkl. cukru pudru
30 dag masła
4 żółtka
Składniki posiekać, zagnieść, podzielić na 2 części. Jedną wylepić blaszkę i podpiec ok. 15min w temp. 180 stopni a drugą włożyć do zamrażalnika na ok. 1 godz.
Masa budyniowa:
4 szkl, mleka
2 budynie waniliowe
1/3 szkl cukru
1 kg śliwek pokrojonych na ćwiartki
Budynie ugotować wg przepisu na opakowaniu, dodać cukier. Na podpieczony spód wylać ostudzony budyń i ułożyć śliwki. Na wierzch zetrzeć na tarce o grubych oczkach 2 cz. ciasta. Piec ok. 40min przy włączonej górnej grzałce piekarnika.
Smacznego :)
A na pociechę kilka zdjęć z wczorajszego spaceru. Po południu rozpogodziło się na chwilę, poszliśmy więc pobiegać na łąki.
A konkretnie z budyniem i śliwkami:
Ciasto kruche:
2 i 3/4 szkl. mąki pszennej
1szkl. cukru pudru
30 dag masła
4 żółtka
Składniki posiekać, zagnieść, podzielić na 2 części. Jedną wylepić blaszkę i podpiec ok. 15min w temp. 180 stopni a drugą włożyć do zamrażalnika na ok. 1 godz.
Masa budyniowa:
4 szkl, mleka
2 budynie waniliowe
1/3 szkl cukru
1 kg śliwek pokrojonych na ćwiartki
Budynie ugotować wg przepisu na opakowaniu, dodać cukier. Na podpieczony spód wylać ostudzony budyń i ułożyć śliwki. Na wierzch zetrzeć na tarce o grubych oczkach 2 cz. ciasta. Piec ok. 40min przy włączonej górnej grzałce piekarnika.
Smacznego :)
A na pociechę kilka zdjęć z wczorajszego spaceru. Po południu rozpogodziło się na chwilę, poszliśmy więc pobiegać na łąki.
piątek, 13 września 2013
Cudne manowce
Przyznaję się bez bicia - niczego ostatnio nie uszyłam ani nie wydziergałam. Nie potrafię się skupić na niczym poważnym bo... zakochałam się :) Włóczymy się z obiektem moich westchnień po okolicznych łąkach i bezdrożach, ku uciesze Florka, który nam towarzyszy.
Obiekt moich westchnień ma na imię Nikon i jest absolutnie cudowna lustrzanką :) I bez obaw, jak się nim nacieszę i przetestuję wszystkie funkcje, wrócę do rzeczywistości - stosik włóczek i kilka ciekawych wzorów już czekają :)
Miłego weekendu!
| w oddali kościół w Korczynie |
Miłego weekendu!
niedziela, 18 listopada 2012
Wólka
Plan był taki: idziemy z Iwonicza Zdroju czerwonym szlakiem, na pierwszym zakręcie w lewo skręcamy na ścieżkę prowadzącą do Wólki i dalej na Przymiarki aby zakończyć sezon uroczystym toastem grzańcem prosto z termosu :)
Pogoda zapowiadała się piękna, przynajmniej w Krośnie. W Iwoniczu nie było już tak pięknie, a gdy przebrnęłyśmy przez las po błocie do kostek, niebo było już całkiem zachmurzone i zanosiło się na deszcz.
Jak czytamy w najnowszym wydaniu przewodnika "Beskid Niski od Komańczy do Wysowej" W. Grzesika, T.Traczyka i B.Wadasa, łemkowska wieś Wólka liczyła przed wojną zaledwie 36 domów i należała do parafii w Desznie. Jej mieszkańcy trudnili się rzeźbieniem w drewnie a swoje prace sprzedawali w pobliskich zdrojowiskach. Tradycje rzeźbiarskie kontynuowali także po przesiedleniu w 1945r. do ZSRR ( główny ośrodek Truskawiec).
Dziś nie ma żadnych śladów po dawnej wsi. Domy spalono a nieliczne ocalałe zostały rozebrane. W latach 70-tych teren dawnej wsi został zrekultywowany spychaczami, zniszczono wtedy oststnie ślady domów, krzyże i sady.
Wracałyśmy galopkiem. Na szczęście deszcz ustał zanim doszłyśmy do miejsca biwakowego pod Glorietą. Tam już tak nie wiało i wreszcie mogłyśmy uczcić zakończenie sezonu :)
Pogoda zapowiadała się piękna, przynajmniej w Krośnie. W Iwoniczu nie było już tak pięknie, a gdy przebrnęłyśmy przez las po błocie do kostek, niebo było już całkiem zachmurzone i zanosiło się na deszcz.
Jak czytamy w najnowszym wydaniu przewodnika "Beskid Niski od Komańczy do Wysowej" W. Grzesika, T.Traczyka i B.Wadasa, łemkowska wieś Wólka liczyła przed wojną zaledwie 36 domów i należała do parafii w Desznie. Jej mieszkańcy trudnili się rzeźbieniem w drewnie a swoje prace sprzedawali w pobliskich zdrojowiskach. Tradycje rzeźbiarskie kontynuowali także po przesiedleniu w 1945r. do ZSRR ( główny ośrodek Truskawiec).
Dziś nie ma żadnych śladów po dawnej wsi. Domy spalono a nieliczne ocalałe zostały rozebrane. W latach 70-tych teren dawnej wsi został zrekultywowany spychaczami, zniszczono wtedy oststnie ślady domów, krzyże i sady.
| Na terenie dawnej wsi znajduje sie ogrodzony brzozowy krzyż. Niestety nie znalazłam informacji, czy to mogiła czy też postawiono go na pamiątkę dawnych mieszkańców. |
| Z Przymiarek a raczej z Wierchu przegonił nas wiatr urywający głowy i przelotny deszcz. Szkoda, bo miejsce bardzo malownicze. |
| Cergowa |
| Na horyzoncie widać Łopiennik |
Wracałyśmy galopkiem. Na szczęście deszcz ustał zanim doszłyśmy do miejsca biwakowego pod Glorietą. Tam już tak nie wiało i wreszcie mogłyśmy uczcić zakończenie sezonu :)
niedziela, 21 października 2012
Jesień na Wołtuszowej
Podglądanie innych blogów bywa bardzo inspirujące. Na jednym z moich ulubionych zobaczyłam fantastyczne zdjęcia z Wołtuszowej pokazujące, że to idealny moment aby uchwycić jesień w pełnej krasie. Na dodatek Nuna się przyznała, że nigdy tam nie była a ponieważ synoptycy wieszczą koniec pięknej pogody, pojechałyśmy czem prędzej do Rymanowa Zdroju.
Wysłuchałam niedawno w Radiu Rzeszów koncertu Wołosatek i nie mogę się uwolnić od tej piosenki, idealnie pasującej do poniższych zdjęć.
Jak dobrze, że kuracjusze ograniczają się do odwiedzenia miejsca po cerkwi a mało kto wychodzi na samą górę! Dzięki temu można posiedzieć na ławeczce ustawionej przez dzierżawcę, posłuchać wiatru i nacieszyć oczy widokami.
Pozdrawiam serdecznie :)
P.S.
Nareszcie mogłam poszeleścić :)
niedziela, 13 listopada 2011
Jesienne przyjemności
Długi jesienny weekend można spędzić na kanapie w towarzystwie ukochanego misia...
... albo można wybrać się na małą wycieczkę do znajomych i przekonać się, że okolice Pietruszej Woli są bardzo malownicze a jesień jeszcze szaleje z kolorami.
Sarenki najpierw nam się przyglądały ale jak wyjęłam aparat, pokazały nam tyły :)
Jeszcze odwiedzamy ciekawą kapliczkę
... i trzeba wracać, bo słońce się już chowa.
A na umilenie długaśnego, zimnego wieczoru, mała pysznota - jabłka w kruchym cieście, nafaszerowane wiśniami z nalewki. I jak tu nie lubić jesieni? :)
... albo można wybrać się na małą wycieczkę do znajomych i przekonać się, że okolice Pietruszej Woli są bardzo malownicze a jesień jeszcze szaleje z kolorami.
Sarenki najpierw nam się przyglądały ale jak wyjęłam aparat, pokazały nam tyły :)
Jeszcze odwiedzamy ciekawą kapliczkę
... i trzeba wracać, bo słońce się już chowa.
A na umilenie długaśnego, zimnego wieczoru, mała pysznota - jabłka w kruchym cieście, nafaszerowane wiśniami z nalewki. I jak tu nie lubić jesieni? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)