Chociaż kiepska pogoda w długi majowy weekend to już tradycja, wybrałyśmy się na małą wycieczkę. Wszystkie serwisy pogodowe zapowiadały deszcz ale Rymanów Zdrój powitał nas pięknym słońcem. Poszłyśmy na krótki spacer, zobaczyć nowe inwestycje.
Kolejny przystanek - cerkiew w Króliku Wołoskim. Podobno powstał komitet ratowania cerkwi, idea jak najbardziej słuszna, bo to chyba już ostatni moment.
A to już kapliczka na Przełęczy Szklarskiej a w tle garb Piotrusia.
I widok na Wzgórza Rymanowskie
Jak przystało na fanki prozy Stasiuka, nie mogłyśmy ominąć Jaślisk.
Kto oglądał "Wino truskawkowe", na pewno rozpozna to miejsce :)
Mieszkańcy przygotowują się do beatyfikacji Jana Pawła II.
Kolejny przystanek to Komańcza i pięknie odbudowana cerkiew prawosławna.
Widok na wieś, w tle masyw Chryszczatej.
W Cisnej zatrzymałyśmy się w legendarnej Siekierezadzie na kawę. Na pytanie czy można dostać kawę z ekspresu, dowcipny barman odparł: "Jaki tam ekspres, u nas tylko ciuchcia jeździ!" :)
Prognozy się jednak sprawdziły i z Sinych Wirów wygoniła nas burza.
Jeszcze tylko wizyta na zaporze w Solinie i można wracać do domu.