niedziela, 5 czerwca 2011

Słonecznikowo

Gdy zabraknie słów
wtedy dobrze mieć
czarny łeb słonecznika
w ogniu dookoła...
(WGB)



Uwielbiam słoneczniki! Dziwne, że nie miałam jeszcze torebki z tym motywem. Zatem sobotę spędziłam pracowicie na nadrabianiu tego powaznego niedopatrzenia i oto powstała taka letnia torebka. Nie powiem która (szafa się już dawno nie domyka), no ale trzeba mieć jakiś nałóg :)
Pozdrawiam :)

środa, 1 czerwca 2011

Wspomnienie na życzenie czyli Grzywacka Góra i nie tylko

Ponieważ w komentarzach do posta o ciasteczkach wywiązała się dyskusja o wieżach widokowych i niejaka B. zasugerowała, że powinnam umieścić zdjęcia z wieży na Grzywackiej Górze, spełniam jej prośbę. A że podczas naszej wycieczki pogoda była fatalna, postanowiłam poszperać w archiwum i zamieścić zdjęcia zrobione tamże trzy lata temu, podczas innej eskapady. Oglądając zdjęcia ( natrzaskałam ich wtedy tylko 600 :) ) uznałam, że przy okazji pokażę uroki Beskidu Niskiego. Post ten dedykuję więc B. oraz Marii z Pogórza żeby jednak odważyła się wspiąć na wieżę :)

Dawno, dawno temu, bo w sierpniu 2008r. wybraliśmy się ze znajomymi pozwiedzać Beskid Niski. Bazę wypadową mieliśmy w Uściu Gorlickim w bardzo sympatycznym gospodarstwie agroturystycznym Azalia 


Generalnie tą wyprawę można by nazwać "objazdówką", bo chcieliśmy w cztery dni zobaczyć jak najwięcej. Największy mój zachwyt wzbudził skansen w Szymbarku.


Trafiliśmy też do bardzo sympatycznej karczmy w Wysowej, w której można się cofnąć w czasie o 100 lat.


A to kilka beskidzkich widoków





Wracaliśmy z naszej eskapady przez Nowy Żmigród więc przy okazji odwiedziliśmy Grzywacką Górę.


Drugi raz wdrapałam się na Grzywacką z B. w listopadzie ubiegłego roku. Tym razem pogoda nie dopisała ale i tak było wesoło jak błądziłyśmy w lesie chcąc znaleźć skrót do drogi :)
Pozdrawiam :)

wtorek, 31 maja 2011

Chwalę się :)

Chciałam się pochwalić, że w konkursie u Karoliny wylosowałam kolczyki - żuki. Są absolutnie przepiękne! Malutkie ale wykonane bardzo precyzyjnie z wszystkimi detalami. Dziękuję Karolino :)



niedziela, 29 maja 2011

Na poprawę nastroju

Po nocnej burzy ranek wstał pochmurny i zimny, termometr pokazywał zaledwie 12 stopni. No cóż, zimny maj. Żeby w domu przyjemnie pachniało i żeby poprawić sobie humor, upiekłam chrupiące ciasteczka owsiane wg tego przepisu Troszkę go zmieniłam, bo dałam 1 szkl cukru pudru, zrezygnowałam z brązowego, dodałam 2 łyżki kako i odrobinę cynamonu i imbiru. Wyszły mi 2 duże blaszki wielkich ciach, bo nie dość, że uformowałam dość duże to jeszcze się rozrosły na boki. Ale to mój debiut, następnym razem zrobię malutkie i zachowam odstęp a ciasteczka są naprawdę chrupiące i przepyszne. Polecam :)