wtorek, 25 czerwca 2013

Listonoszka, tym razem dżinsowa

Zmieniam torebki jak przysłowiowe rękawiczki! Na szczęście sama je produkuję, więc nie jest to rujnujące hobby. Niektóre torebki znajdują nowe właścicielki, np. dżinsowo-pomarańczowa spodobała się mojej siostrze i paraduje z nią na zakupy, bo jest bardzo pojemna. A ponieważ mój ostatni twór okazał się zbyt pojemny (trudno w nim cokolwiek znaleźć, co bywa irytujące szczególnie jak się szuka portfela czy kluczy) i nie mogę się zdecydować, czy go zmniejszyć czy też zupełnie przerobić, uszyłam sobie kolejną listonoszkę :)




Jest średniej wielkości, uszyta z atramentowego dżinsu, usztywniona i wykończona resztkami ekoskóry a zapinana na magnesik.
Podszewka z recyklingu - wyrzucałam starą marynarkę a że miała fajną podszewkę, wyprułam ją i wykorzystałam tutaj.




Torebka ma też 2 kieszonki: jedną na telefon a drugą zamykaną na zamek. Mam nadzieję, że mi się prędko nie znudzi, bo ileż można mieć torebek? Chociaż.... to przecież miły nałóg :)
Pozdrawiam serdecznie

3 komentarze:

  1. Cudowna jest Maniu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano właśnie, szalejesz z tymi torbami; a pomysłowe są bardzo, te kieszonki, doczepiane portfeliki, bardzo to wszystko funkcjonalne; no i bez przerwy coś robisz, dziergasz, szyjesz ... pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, Marysiu - dziękuję :) Co prawda mam obawy, że ten dżins będzie farbował, ale nawet jeśli, to ciemnej podszewce to nie zaszkodzi.
    Niestety robótki to już u mnie nałóg, jak czegoś nie dziergam albo nie szyję, czuje się nieswojo. Ale nie zamierzam z tym walczyć :)
    Pozdrawiam serdecznie ")

    OdpowiedzUsuń